Maciej Bobrowski-Wobler TV | Polityka prywatności

"Majowe szczupaki na żelazo "

Przeglądając czasopisma i strony o tematyce wędkarskiej z ostatnich kilku lat, doszedłem do wniosku, że autorzy artykułów rekomendując wabiki na zębate drapieżniki skupiają swoją uwagę głównie na woblerach i przynętach gumowych.

 

Większość młodych oraz starszych wędkarzy kierując się artykułami lub reklamami zapełnia swoje pudełka gumowymi przynętami, które skutecznie zdominowały rynek przynęt spinningowych.

 

Oczywiście, że są to skuteczne rozwiązania, ale nie zawsze. W pogoni za coraz nowocześniejszymi  rozwiązaniami i wabikami, których cętkowany drapieżnik nie miał okazji poznać bliżej, zapominamy o starych i sprawdzonych rozwiązaniach.

Nie zawsze jednak najnowocześniejsze rozwiązania są skuteczne. Co zrobić, kiedy już namierzyliśmy bankowe miejsce, a żaden wobler ani guma nie przynosi oczekiwanych rezultatów? Proponuję kawał żelaza! Nie będzie to łyżeczka, ani klamka od zakrystii, a sprawdzona przez kilka pokoleń wędkarzy, ale dziś niestety przez większość zapomniana... błystka wahadłowa!

 

Dlaczego wahadło?

 

Chcąc skutecznie łowić szczupaki w maju, najpierw musimy namierzyć miejsca, w których żerują. Jako cel obieram miejsca położone blisko pasa trzcin, przede wszystkim bardzo płytkie i zarośnięte zatoki. Taka woda to wręcz idealne warunki do łowienia na wahadłówkę, którą możemy poprowadzić na wiele sposobów i na różnych głębokościach.

To bardzo skuteczna przynęta, traktowana przez część wędkarskiego grona bardziej jako zabytek niż wabik, a szkoda! Obecnie możemy kupić duże i lekkie błyskotki wykonane przez naszych rodzimych wytwórców.

 

Firma Polsping oferuje nam błyski z ponad 70-letnią tradycją, które są znane większości polskich wędkarzy. Alga, mors i gnom to modele, które umożliwiły złowienie niezliczonej ilości pięknych ryb przez ubiegłe siedemdziesiąt lat, przez co zyskały miano legendarnych. Ciekawym i wartym poruszenia jest jeszcze fakt, że firma Polsping od roku 2017 uzbraja przynęty w ostre kotwice renomowanej firmy VMC i kółka łącznikowe ze stali nierdzewnej SANDVIK, dzięki czemu możemy być pewni o solidność naszego zestawu w konfrontacji z waleczną i dużą rybą.

 

Drugą opcją, coraz częściej wybieraną przez wędkarzy są przynęty wykonywanie ręcznie.

Jedną z takich osób, której przynęty swoją popularność zawdzięczają estetyce wykonania oraz łownością jest Zbyszek Janiszewski, producent blach RoBo. W jego asortymencie każdy znajdzie coś dla siebie. Od małych blach okoniowych po duże i cieżkie, szczupakowe wahadła. Z pewnościa wielką zaletą przynęt wykonywanych ręcznie jest ich unikatowość oraz możliwość idywidualnego „zbudowania” blachy pod swoje łowisko.

 

W dzisiejszych czasach rynek zalany jest setkami przynęt na drapieżnika dlatego kilka „oryginalnych” wabików w naszych pudełkach może stanowić ciekawą alternatywę podczas kilku godzin bezowocnego machania kijem.

 

 

 

 

 

 

Autor: Marcin Hyjek - Marcin’s Fishing Adventures

Maciek Bobrowski – Wobler TV

 

Fotografie: Marcin Hyjek - Marcin’s Fishing Adventures

Maciek Bobrowski – Wobler TV

Zbigniew Janiszewski - RoBo Fishing Spoons

Z PASJI DO WĘDKARSTWA